Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty

31 marca 2016

Zestaw dla Młodej Pary - album i kartka

Dobry pomysł na upominek dla nowożeńców - album na zdjęcia, których z okazji ślubu powstaje całe mnóstwo :) plus tradycyjnie kartka zapakowana w pudełko z szybką.







 

30 marca 2016

Ślubny exploding box

Romantyczny box na wyjątkową okazję - ślub :)

Pod kwiatuszkami jest miejsce na wsunięcie banknotów w prezencie dla Młodej Pary.



 

8 grudnia 2015

Dwa ślubne exploding boxy

Pudełka są bardzo wdzięczną formą kartki na szczególne okazje, dlatego często wykonuję je dla młodych par. Dziś chciałabym zaprezentować dwa z nich:





 

28 lipca 2015

Pamiątka błogosławieństwa młodej pary

Po raz kolejny miałam przyjemność wykonać pamiątkę błogosławieństwa młodej pary przez rodziców - mam nadzieję, że będzie przywoływać młodym małżonkom ten wzruszający moment :)






I z kwiatkami dodanymi na prośbę zamawiającej:




 

9 czerwca 2015

Ślubne DIY: słodkie upominki dla gości

Poszukując inspiracji do własnoręcznego wykonania podziękowań-upominków dla naszych gości weselnych, natknęłam się na bardzo ciekawą propozycję: rożki z papierowych serwetek wypełnione cukierkami (link do tutorialu: klik!). Ich urok i prostota wykonania sprawił, że właśnie takie prezenciki wykonałam w podziękowaniu za przybycie na wesele. Od siebie dodałam celofanowe opakowanie związane wstążką i etykietkę. Pracę bardzo ułatwił mi sztywny szablon rożka z bristolu, na którym sklejałam serwetki i celofan we właściwy kształt. W każdym pakunku zmieściło się pięć czekoladowych cukierków. Zapraszam do obejrzenia zdjęć:






 

14 maja 2015

Ślubne DIY: bukiet ślubny

Witam po półtoramiesięcznej przerwie :)

No i stało się, doczekałam się - od ponad miesiąca jestem szczęśliwą żoną :) Wszystko doskonale się udało, nie brakowało wzruszeń, radości, szalonej zabawy :) Stresu oczywiście też trochę było - niestety należę do osób, które wszystko robią na ostatnią chwilę, więc ostatnie dwa dni przed ślubem były nieco nerwowe ;)  

W taki sposób właśnie powstał mój bukiet - skończyłam go dosłownie dzień przed ślubem ;) Oczywiście cały proces twórczy trwał kilka miesięcy, bo jako hendmejdowa wariatka postanowiłam maksymalnie utrudnić sobie zadanie ;) ale od początku: od dawna bardzo podobały mi się bukiety ślubne wykonane z broszek i innych elementów biżuterii, marzyłam po cichu, że taki kiedyś będę miała w tym wyjątkowym dniu, jedynie wysokie koszty  mnie do tego zniechęcały. Z czasem jednak, oglądając mnóstwo inspiracji w internecie, wyklarował mi się pomysł, jak zrealizować swoje marzenie przy minimalnych nakładach finansowych. Zdecydowałam się używać nie gotowej biżuterii, ale wykonać biżuteryjne elementy bukietu samodzielnie z półproduktów. Kleiłam więc kwiatki i "broszki" z kryształków, perełek i koralików klejem na gorąco, połączyłam je z różami wykonanymi również ręcznie z satynowych wstążek (zrobiłam je wg tego tutorialu: klik!). Potem w ruch poszedł drut florystyczny, do którego mocowałam pojedyncze elementy, a na koniec złożyłam z nich bukiet. Całość ubrałam w tiul i oto efekt:










Do kompletu powstała butonierka dla Pana Młodego i kotyliony dla rodziców i świadków. Butonierkę kończyłam dosłownie przed samym ubieraniem sukni ;)


 Miałam wątpliwości, czy podjęłam dobrą decyzję, rezygnując z żywych kwiatów i kompozycji od profesjonalnej florystki, ale dziś wiem, że warto było - miałam przy sobie coś wyjątkowego, całkowicie mojego i wymarzonego. Bukiet budził duże zainteresowanie i pozytywne reakcje :) No i najważniejsze - do dziś cieszy moje oczy w prawie niezmienionym stanie i będzie świetną pamiątką na długie lata ;)

30 marca 2015

Ślubne DIY: karteczki na kołocze

Czas pędzi nieubłaganie... Za niecałe 2 tygodnie nasz ślub! Suknia już wisi, garnitur czeka :) teraz dopinamy ostatnie przedweselne sprawy, a ja z przyjemnością zajmuję się tym, co lubię najbardziej - własnoręcznymi dekoracjami :) Ponieważ wiem, że niektórzy z naszych gości mogą zaglądać na mój blog, nie mogę ich jeszcze ujawnić, ale to, co jest tematem dzisiejszego posta, mogę już zdradzić :)

W zeszłym tygodniu rozdawaliśmy sąsiadom, znajomym, współpracownikom kołocze - to stara śląska tradycja, którą pamiętam od dziecka. My poszliśmy trochę na łatwiznę, bo zamówiliśmy gotowe ciasta w cukierni - moi rodzice przed swoim weselem piekli je sami (no, oczywiście z pomocą kucharki, rodziny i przyjaciół) w wynajętych piekarniach, wspominają, że np. ciasto trzeba było zarobić o 2 w nocy, by zdążyło wyrosnąć. Ja, choć do samego pieczenia nie przyłożyłam ręki, miałam swój mały wkład - przygotowałam karteczki, które były dołączone do każdej porcji ciasta:










Przy okazji informacja - w tym roku kartek wielkanocnych nie ma i nie będzie :) może za rok będę miała czas ;)

Pozdrawiam przedświątecznie!